Thomiii

 Administrator serwerów
  • Zawartość

    327
  • Czat

    284
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana Thomiii w dniu 23 Maj

Użytkownicy przyznają Thomiii punkty reputacji!

Reputacja

168 Level 12

3 obserwujących

O Thomiii

  • Tytuł
    Wybitny mistrzowski obrońca

Informacje osobiste

  • Nick w grze
    Thomiii
  • Zainteresowania
    Mam

Ostatnie wizyty

2245 wyświetleń profilu

Profile Data

  • Płeć mężczyzna
  1. Miłej gry na najlepszych serwerach
  2. Tak Czy jak patrzysz w lustro to widzisz kogoś innego?
  3. swego czasu czytałem w "fantastyce" to taka gazeta świetny artykuł o napaści USA na polskę i jak sobie nasz kraj poradził z tak słabym przeciwnikiem. Ciężko to będzie pewnie teraz znaleźć. Na ten czas takie krótkie streszczenie w https://www.bibula.com/?p=18210 . Pozdro Fajny tekst ze strony histmag.org. Ja lubię takie tematy więc podaję... Marcin Ogdowski, dziennikarz i pisarz zajmujący się kwestiami wojskowymi, uważa, że polska armia w 1939 roku posiadała potencjał, który pozwoliłby jej bronić się sprawniej i dłużej, niż się broniła. Na tyle długo, by umacniać nacierających aliantów w przekonaniu, że wsparcie Polski musi się skończyć pozbyciem się Hitlera. Sposób przeprowadzenia mobilizacji – uważa Ogdowski – był gigantycznym błędem: we wrześniu nie mieliśmy w pełni zmobilizowanej armii. Mobilizację ogłoszono bowiem dopiero 29 sierpnia, kilka godzin później, pod naciskiem aliantów, wycofano się z niej, a później jeszcze raz, 30 sierpnia, ogłoszono jej początek na dzień następny. Poborowi byli zupełnie zdezorientowani. Zmobilizowano tylko około dwóch trzecich sił, które można byłoby zmobilizować – uważa Ogdowski. – A wielu z tych, których udało się zmobilizować nie byli w stanie dotrzeć do jednostek. A gdyby mobilizację ogłoszono kilkanaście dni wcześniej? Niemcy, atakując, i tak byli pewni, że już od dawna jesteśmy zmobilizowani. A pohukiwania aliantów – jak widać z perspektywy czasu – można było zignorować albo przyszurać dyplomatycznie butami. I tak pomogliby Polsce wtedy i tylko wtedy, gdyby pomoc ta miała jakikolwiek sens praktyczny. Należało też według Ogdowskiego zrezygnować z planu obrony „Zachód”. I zamienić go na inny. „Zachód” był zły – twierdzi Ogdowski – bo zakładał rozlokowanie najważniejszych sił wzdłuż granicy i w efekcie siły te doznały ciężkich strat już na samym początku wojny. Przede wszystkim jednak w planie obrony „Zachód” polskie siły nie miały na czym się oprzeć. Oparcie obrony na Wiśle i Sanie, a od strony Prus Wschodnich na Narwi, brano pod uwagę dopiero w kolejnych fazach wojny. Front – argumentuje Ogdowski – trzeba było od początku budować, wykorzystując bariery terenowe, czyli rzeki, a nie granice, na których Polacy z marszu ponieśli gigantyczne straty, a polskie siły – poza paroma wyjątkowymi sytuacjami – po prostu coraz dalej się cofały pod niemieckim naporem i ulegały dezintegracji. Gdyby porządnie zorganizować mobilizację, skoncentrować wojsko, urządzić obronę na linii rzek – zapewnia Ogdowski – to byłyby duże szanse, że Niemcy za Wisłę by nie weszli. Oznaczałoby to oczywiście, że Polacy musieliby już na początku oddać pewne tereny. W Wielkopolsce, Małopolsce i na Pomorzu niewielkie tylko polskie oddziały prowadziłyby działania mające na celu opóźnienie niemieckiego pochodu i demonstrowanie ludności, że Rzeczpospolita jednak nie do końca ją opuściła. Byłyby to najpewniej partyzanckie akcje typu hit and run i okazjonalne pokazowe (i pospieszne) przemarsze przez wsie i miasteczka. Spodziewane dostawy zaopatrzenia od aliantów należało odbierać z rumuńskiego portu w Konstancy i transportować przez Czerniowce i Zaleszczyki. Dokładnie odwrotnie od kierunku ucieczki polskich elit. Należało ufortyfikować się na rzekach i czekać na odsiecz. Dlaczego tego nie zrobiono? Sztab Śmigłego-Rydza bał się po prostu, że Niemcy zabiorą nam Śląsk, korytarz i Wielkopolskę, a potem zatkną nowe słupy graniczne i zaoferują rozejm, który w polskiej sytuacji byłby ofertą nie do odrzucenia. Nie ma co się dziwić takiemu podejściu – wszyscy w Europie widzieli doskonale, że Niemcy są agresywne i ekspansywne, ale mało kto podejrzewał, że naprawdę zamierzają połknąć całą Europę. Hitler w swojej zewnętrznej retoryce częściej mówił o „uregulowaniu spornych kwestii” niż o rewizji Wersalu. Znano, owszem, tezy Mein Kampf, ale traktowano je mniej więcej w ten sam sposób, w jaki w bliższych nam czasach traktowano Zieloną książkę Kaddafi ego czy Ruhnamę Turkmenbaszy: jako obsesyjne wynurzenia, które być może oddają w jakiś sposób stan ducha niemieckiego wodza, ale niespecjalnie nadają się do realizacji. Zresztą pod pewnymi względami wiek XIX skończył się dopiero w 1939 roku, tak naprawdę dopiero druga wojna światowa była bowiem nowej jakości konfl iktem. Jeszcze gdy Niemcy wkraczali do stolicy Polski, starzy warszawiacy pocieszali się, że źle nie będzie: przecież dwadzieścia lat wcześniej Niemcy też okupowali Polskę i dało się żyć. Czytaj więcej: https://histmag.org/Wrzesien-1939-alternatywna-wersja-historii-8429
  4. Miałem i jest mi przykro. Czy pijesz wodę gazowaną?
  5. Bitwa Tygodnia #3

    A może dać taki temat kto zna tę nazwę (gamingowy), bo wiadomo, że takie coś jak gamingowy na pudełku raczej nie znajdziesz. Jest to naciąganie kupujących i słowo sugerujące sprzęt do gier a może być tak że nie pójdzie ci na tym ulubiona gra. Wg mnie używają ją osoby o małej znajomości tematyki oczywiście bez obrazy.
  6. Czy Masz??

    Tak. Mam wyjebane. Czy masz koronawirusa?
  7. Wszystkiego najlepszego!! Żeby nos wytrzymał kolejne XX lat xD

    1. Thomiii

      Thomiii

      Dzięki. Po operacji jest. Poradzi sobie. 🤪